Działanie:
- wyraźnie wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka,
- działa uspokajająco,
- łagodzi podrażnienia,
- zmniejsza skłonność do powstawania podrażnień.
Cena: 25-30zł / 250ml
Spełnia obietnice. Naprawdę! Łagodzi podrażnienia, koi i lekko chłodzi cerę, uspokaja rozognione naczynka i likwiduje rumień. Stosowana regularnie w sezonie jesienno-zimowym wzmacnia cerę i pomaga zapobiegać pięknym czerwonym rumieńcom, jakie funduje nam Dziadek Mróz. Latem idealnie sprawdza się jako kojąco-chłodzący kompres na twarzy rozpalonej od słońca albo szalonej jazdy na rowerze w rozżarzonej asfaltowej dżungli ;) 20minut i znów możemy cieszyć się bladym licem.
Jeśli chodzi o samą konsystencję maseczki, to jest ona gęsta i kremowa, ale nietłusta, wręcz taka lekko silikonowa. Dobrze się rozprowadza, szybko wchłania, łatwo zmywa. Co prawda do nakładania wszelkich masek zawsze używam pędzla, a do zmywania gąbeczki celulozowej, więc oba zadania mam ułatwione, ale bywają mniej lub bardziej oporne typy w tych kategoriach i ta maska zdecydowanie należy do tych łatwiejszy w obsłudze. Zapach delikatny i przyjemny.
Niestety mimo wszystko nie jest idealna i co podatniejsze cery może lekko zapychać, także nie przesadzałabym zbytnio ani z częstotliwością jej stosowania ani z czasem trzymania na twarzy. U mnie zwłaszcza to przetrzymywanie objawiało się potem jakąś pojedynczą krostką lub dwoma. Ale mimo wszystko i tak nie wiem czy nie kupię jej ponownie, bo póki co nie znalazłam lepszej maseczki dla moich naczynek. Co prawda to wielkie pudło potrafi z(a)męczyć, no ale trudno. Przynajmniej w ogólnym rozrachunku maseczka jest naprawdę tania. Jak to zresztą na Ziaję przystało.
Ocena: 4,5 / 5

